Konflikt w Radzie Miejskiej Karpacza

0
156

Według burmistrza Radosława Jęcka to celowe działanie przewodniczącego Tobiasza Frytza i wiceprzewodniczącego Rady Miasta Grzegorza Kubika, których zabrakło podczas ostatniej nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Oliwy do ognia dolewa fakt, iż nie odbyła się jeszcze coroczna sesja absolutoryjna z wotum zaufania dla burmistrza.

Przewodniczący Tobiasz Frytz z opinią się nie zgadza i dodaje, że sesję absolutoryjną wyznaczył na sierpień, o czym informował burmistrza pisemnie. Wiceprzewodniczący Grzegorz Kubik w oświadczeniu przesłanym naszej redakcji pisze:

“Sesje nadzwyczajne zwołuje się tylko w nadzwyczajnych sytuacjach, w których np. niepodjęcie uchwały mogłoby narazić gminę na poważne konsekwencje. Zwołuje się je w przypadkach szczególnych, w których zachodzi potrzeba załatwienia sprawy wynikłej niespodziewanie, a przy tym niecierpiącej zwłoki. Pilność tej sprawy powoduje, że rozstrzygnięcia nie można odłożyć do kolejnej sesji zwyczajnej. Typowymi przykładami są zagrożenia epidemiologiczne, klęski żywiołowe, awarie infrastruktury technicznej itp. Wszystkie inne sprawy niewymienione jak wyżej mogą bez najmniejszych problemów zaczekać do sesji zwyczajnej. Zaproponowany przez radnych porządek obrad sesji nadzwyczajnej będzie ujęty w porządku obrad sesji Rady Miejskiej Karpacza zwołanej w trybie zwyczajnym w sierpniu 2020r. O tym fakcie radni zostali powiadomieni pisemnie
przez Przewodniczącego przed złożeniem wniosku o zwołanie sesji nadzwyczajnej i pomimo tego taki wniosek złożyli. Podkreślam jeszcze raz, że tematem sesji nadzwyczajnej zwoływanej w trybie art. 20 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym powinny być sprawy pilne, wymagające niezwłocznego podjęcia uchwał RM i takie, których z różnych przyczyn nie można procedować w trybie sesji zwyczajnej. Nadużywanie tego trybu ze strony grupy radnych skupionych wokoło burmistrza jest sprzeczne z interesem miasta i jego mieszkańców i ma na celu zapewnienie tylko i wyłącznie korzystnego głosowania nad wotum zaufania dla burmistrza.”
Grzegorz Kubik